Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Na Czantorię wjeżdżaliśmy 7 lat temu z Cisownicy. Tym razem startujemy z Lesznej Górnej. Prócz informacji o gminie możemy się zapoznać z bogatą ofertą polityczno-społeczną ;) |
Zaczynamy równiutkim asfaltem w górę doliny Leśnicy. |
Mijamy taką ciekawą kompozycję stojącą przed jednym z domów :) |
Zaczyna się pierwszy podjazd. |
Docieramy do granicy polsko-czeskiej. |
Zjeżdżamy do Nydka i po kofoli w miejscowym barze jedziemy dalej. |
Początek właściwego podjazdu pod Czantorię. |
Powoli pniemy się do góry. |
Przed pierwszym zakosem trzeba było kawałek podepchać, ale dalej znów jedziemy. |
Ostatnie 300 m, to też głównie wypych, ale w końcu docieramy do czeskiego schroniska. |
Tłumów nie było, więc na langosze nie czekaliśmy zbyt długo. |
Po to się tak męczyliśmy. A można było do parku lub na Rybaczówkę ;) |
Jak już tu dotarliśmy, to trzeba też zaliczyć szczyt. |
No niech już będzie selfiak. |
Zaczynamy zjazd - najpierw z powrotem do schroniska. |
Ten odcinek jest dość płaski i gładki. |
Dalej zaczyna się typowa beskidzka rąbanka czyli sporo luźnych kamoli. |
Doga schodząca do stacji wyciągu w Poniwcu jest kamienista i wbrew pozorom dość stroma. |
W końcu trochę się wypłaszcza. W tle Mała Czantoria. |
|
Tu widać, że nie było całkiem połogo. |
Podjazd pod Małą Czantorię też usiany kamolami. |
Pod samym szczytem jest już przyjemniej. |
Stamtąd przyjechaliśmy. |
Krótki odpoczynek na Małej Czantorii. |
Drugi wierzchołek Małej czantorii mijamy bokiem. |
A potem był dość trudny zjazd kamienistą, dość stroną i na dodatek rozjeżdżoną ciężkim sprzętem drogą. W nagrodę mamy widok na Beskid Śląsko-Morawski i Tuł. |
Góra Tuł. |
Autor relacji [Fot. Jola] |
[Fot. Jola] |
Trasa wycieczki. Było tylko 26 km i 880 m podjazdów. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |